niedziela, 11 września 2016

PIERWSZE AMORY BRUNONA



Mieliśmy zająć się życiem Michela i Brunona, bohaterów książki „Cząstki elementarne”. Zacznijmy może od tego drugiego, określonego w jednym z fragmentów książki jako postać bardziej typowa dla całego pokolenia i w związku z tym będąca dobrym modelem do przeprowadzenia analizy kondycji współczesnego człowieka.

No więc jaki jest ten Bruno? Już na czterdziestej czwartej stronie, czyli w miejscu, w którym Bruno jest nam przedstawiony po raz pierwszy, przywołane jest jego wspomnienie z dzieciństwa, które moim zdaniem znakomicie charakteryzuje tę postać i potrzeby, których zaspokojenia będzie bezskutecznie poszukiwał przez całe życie. Jest to scena z parku, dokąd przedszkolanka zabrała dzieci, by chłopcy mogli zrobić naszyjniki z liści i wręczyć je dziewczynkom. Problem małego Brunona polegał na tym, że nie mógł sobie z tym zadaniem poradzić, co wywoływało u niego niemałą frustrację, stanowiącą ponurą zapowiedź do tej frustracji, którą będzie potem odczuwał przez całe życie.

Oto, o czym myślał Bruno, bezskutecznie usiłując skonstruować swój naszyjnik:

„(…) Jak im wytłumaczyć, że potrzebuje miłości? Jak im to wytłumaczyć bez naszyjnika z liści?” (44)

Można wskazać jeszcze jeden fragment, w którym Brunon będzie bezskutecznie usiłował okazać dziewczynie swoją miłość, choć może tym razem odbędzie się to w bardziej bezpośredni sposób, obywający się bez symboli podobnych do naszyjnika z liści. Wspomniany epizod to wspólny seans filmowy z koleżanką szkolną Caroline Yessayan, podczas którego chłopiec po ponadgodzinnej walce ze sobą kładzie dłoń na udzie koleżanki. W jaki sposób narrator opisuje uczucia Brunona w tej ważnej chwili?

„(…) Było w tym chłopcu coś bardzo czystego i bardzo czułego, poprzedzającego wszelką seksualność i wszelką erotyczną konsumpcję. Było to zwyczajne pragnienie dotknięcia kochającego ciała, uścisku w kochających ramionach.” (61)

Amory Bruna (zgodzimy się, że wykonane w nie najlepszy sposób) zostały odrzucone, co stanowiło przełomowy moment w życiu chłopca (nie na darmo rozdział, z którego pochodzi fragment, nazywa się trochę ironicznie „Wszystkiemu winna Caroline Yessayan”). Od tego momentu nie będzie szukał już miłości, a wspomnianej „erotycznej konsumpcji” i trudno będzie go nazwać kimś „czułym” i „czystym”.

Ale o tym w następnym wpisie.


Cytaty pochodzą z książki: M. Houellebecq, Cząstki elementarne, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015, w tłumaczeniu A. Daniłowicz-Grudzińskiej

niedziela, 4 września 2016

OJCIEC I SYN, CZYLI NAJWIĘKSI WROGOWIE



Przejdźmy na chwilę do tematu rodziny. Za przykład posłuży nam rodzina, jaką stworzył Brunon Clement, bohater książki Michela Houellebecq’a „Cząstki elementarne”. Zobaczmy na przykład, jak w książce układają się relacje ojciec-syn. Posłuchajmy Brunona, jak określa swoje relacje z synem, i możliwość ich zbudowania:

 „(…) pracuję na posadzie, wynajmuje mieszkanie, nie mam niczego do przekazania synowi. Nie istnieje taki zawód, którego chciałbym go nauczyć, nie mam pojęcia, co mógłby robić w przyszłości; zasady, których mnie uczono, jemu nie przydadzą się do niczego, on będzie żył w zupełnie innym świecie. Zaakceptować ideologię ciągłej zmiany to zaakceptować fakt, że życie człowieka jest zredukowane do jego indywidualnej egzystencji i że przeszłe i przyszłe pokolenia nic dla niego nie znaczą. (205-206)

W tej wypowiedzi przebija się kilka ważnych spraw. Z jednej strony mamy szalony indywidualizm przejawiający się w tym, że dla człowieka współczesnego liczy się jedynie jego osobista egzystencja, dla czego wyjątku nie mogą stanowić ani rodzice, ani potomkowie. W książce są również fragmenty wskazujące na wzajemną rywalizację rodziców i dzieci – matka Brunona i Michela nie chce z nimi przebywać, gdyż przypominają jej o tym, że nie jest już młoda. Kolejnym przykładem na to są wypowiedzi Brunona, które wskazują na to, że i on zazdrości swojemu synowi młodości, bo to teraz on, a nie Brunon, jest w wieku, w którym romansuje się z dziewczynami. Tak więc rodzice i dzieci nie stanowią we współczesnym świecie rodziny, nie odczuwają wspólnoty losu, tylko są przeciwnikami.

Drugim zagadnieniem jest podkreślona w cytacie ciągła zmiana otoczenia człowieka. Zmiany te, kiedyś zajmujące stulecia, potem zajmujące dziesięciolecia, teraz zajmują lata. Prowadzi to do zerwania relacji rodziców z dziećmi – bo skoro człowiek młody żyje w zupełnie innym otoczeniu niż żył stary, gdy był w jego wieku, to po co ten młody człowiek ma słuchać starszego? Oboje żyli w zupełnie innej rzeczywistości, mają inne doświadczenia. Problem jest też w tym, że ten starszy nawet nie chce wesprzeć młodszego, bo, jak wynika z cytatu, zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie niczego mu doradzić, ani w niczym mu pomóc.

Tyle, jeżeli chodzi o otoczenie społeczne, w których funkcjonowali bohaterowie książki, Michel i Brunon. Znaleźć można w książce jedno zdanie, które znakomicie je podsumowuje:

 „(…) Jedno było pewne: nikt już nie wiedział, jak żyć.” (143)

Za jakiś czas zajmiemy się tym, jak otoczenie opisane w tym i w poprzednich wpisach wpłynęło na życie Michela i Brunona


Cytaty pochodzą z książki: M. Houellebecq, Cząstki elementarne, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015, w tłumaczeniu A. Daniłowicz-Grudzińskiej

sobota, 27 sierpnia 2016

KULT CIAŁA



Kult ciała. Co może być złego w pragnieniu utrzymania kondycji fizycznej i zachowania jak najdłużej dobrego wyglądu? Okazuje się, że ma to i swoje ciemne strony. Jak zwykle dobre chęci prowadzą do niekoniecznie dobrych skutków. Warto w tym miejscu przywołać taką oto wypowiedź z książki Michela Houellebecq’a „Cząstki elementarne”:

„Przedmiotem pożądania seksualnego są zasadniczo na ogół młode ciała; a więc stopniowe opanowanie terenu uwodzenia przez bardzo młode dziewczęta było w gruncie rzeczy jedynie powrotem do normy, powrotem prawdziwego pożądania, analogicznym do powrotu prawdziwych cen, następującego po przegrzaniu giełdy. Kobiety, które w roku 1968 miały dwadzieścia lat, w wieku lat czterdziestu znalazły się w przykrej sytuacji. Przeważnie rozwiedzione, nie mogły znaleźć oparcia w małżeństwie – czy to z miłości, czy z interesu – zrobiły bowiem wszystko, by doprowadzić do jego rozpadu. Należąc do pokolenia, które jako pierwsze głosiło wyższość młodości nad wiekiem dojrzałym, nie mogły się dziwić, że następne pokolenie patrzy na nie z pogardą. Przecież kult ciała, który same ustanowiły, sprawił, że odczuwały coraz bardziej dojmujący wstręt wobec siebie, wobec swojej wiotczejącej skóry – taki sam, jaki odgadywały w spojrzeniu bliźnich.” (127)

Jak możemy przeczytać w „Cząstkach elementarnych” pokolenie roku ’68 ustanowiło kult ciała, kult młodości mającej przeważać nad starością. Starość ma to jednak do siebie, że trwa znacznie dłużej niż młodość (zwróćmy uwagę na szokujący fakt, że w „Cząstkach elementarnych” ludzie czterdziestoletni to już ludzie starzy). W związku z tym przejście z wieku „kultowego” do wieku, w którym pozostaje już tylko wspominanie imprez i zaliczonych dziewczyn (lub chłopaków) musi być bolesne. Jeżeli ustanowiło się zasady, wedle których liczy się jedynie piękne, młode ciało, bo jedynie takie umożliwia rywalizację seksualną, to osoby, które piękne ciało z wiekiem utraciły lub nigdy go nie miały, są zupełnie wyłączone z życia. Jak również podkreśla narrator, takie osoby nie mogą szukać oparcia w rodzinie, bo same ją zniszczyły albo wręcz nigdy tak naprawdę jej nie stworzyły, na skutek licznych romansów, rozwodów i aborcji.

Na temat kultu ciała i młodości pada w „Cząstkach elementarnych” jeszcze jedna ciekawa wypowiedź. Dotyczy ona jego skutków, które, jak to zwykle bywa, okazały się zupełnie nieprzewidywalne (zwłaszcza dla tych, którzy ten kult ustanowili). Mówi Annabelle, ni to kochanka, ni to przyjaciółka Michela, jednego z bohaterów książki:

„(…) Dzisiaj się wydaje, że w życiu jest taki okres, kiedy chodzimy na randki, bawimy się, potem pojawia się obraz śmierci. Wszystkich mężczyzn, których poznałam, przerażała wizja śmierci, bez przerwy myśleli o swoim wieku. Ta obsesja zaczyna się bardzo wcześnie – ja się z tym spotkałam u ludzi dwudziestopięcioletnich – potem wciąż narasta.” (290)

Ale to już temat do kolejnego wpisu. Jak zwykle życzę cierpliwości.


Cytaty pochodzą z książki: M. Houellebecq, Cząstki elementarne, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015, w tłumaczeniu A. Daniłowicz-Grudzińskiej

niedziela, 21 sierpnia 2016

KRONIKA REWOLUCJI SEKSUALNEJ



Narrator w książce „Cząstki elementarne” zamieszcza nam istną kronikę wypadków, które doprowadziły do tego, że mentalność i obyczajowość współczesnych Francuzów zmieniła się, przyznając pierwsze miejsce kultowi ciała, młodości i przyjemności:

„Czternastego grudnia 1967 roku Zgromadzenie Narodowe przyjęło po pierwszym czytaniu ustawę Neuwirtha o legalizacji środków antykoncepcyjnych; co prawda ubezpieczenie nie pokrywało jeszcze kosztów pigułki antykoncepcyjnej, lecz odtąd była ona w wolnej sprzedaży w aptekach. Od tej pory wyzwolenie seksualne, uprzednio dotyczące wyższych urzędników, przedstawicieli wolnych zawodów i artystów – również niektórych właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw – dotarło do szerokich warstw ludności. Fakt ten zyskuje na pikanterii, jeśli uświadomić sobie, że owo wyzwolenie seksualne było niekiedy przedstawiane jako realizacja marzenia o wspólnocie, gdy w rzeczywistości chodziło o przekroczenie kolejnego progu w rozwoju indywidualizmu. Wdzięczne słowo „stadło” uzmysławia nam, że para i rodzina stanowią ostatnią wysepkę pierwotnej wspólnoty w łonie liberalnego społeczeństwa. Wyzwolenie seksualne zniszczyło ostatnie wspólnoty, które oddzielały jednostkę od rynku. Proces owej destrukcji trwa do dziś.” (138)

Pierwszy punkt kroniki: legalizacja środków antykoncepcyjnych. Jak wynika z powyższego cytatu, umożliwiła ona rozszerzenie działania rewolucji seksualnej praktycznie na całe społeczeństwo francuskie. Styl życia, wcześniej powszechny jedynie w grupie klas wyższych, teraz mógł być praktykowany przez wszystkich. 

Kluczowa jest jednak myśl zawarta w drugiej części tego cytatu. Chodzi o to, żeby go dobrze zrozumieć. Elementem rewolucji seksualnej było „dzielenie” się partnerem w imię budowania specyficznej wspólnoty. Okazuje się jednak, że był to wyraz nie tworzenia wspólnoty, ale narcystycznego egoizmu, tego pokazanego już powyżej przysłowiowego zaliczania 37 panienek na stażu językowym. Nie na darmo narrator zabiera nas w książce do Miejsca Odmiany, czyli do pewnego rodzaju hipisowskiej komuny. Założenia tej wspólnoty są określone niezwykle górnolotnie, ale w istocie chodzi tylko o jedno: „(…) żeby nieźle sobie popieprzyć” (116).

Wróćmy jednak do naszej kroniki rewolucji seksualnej, bo nadchodzi kolejny jej etap, czyli pamiętny rok 1974:

„Ruch na rzecz wyzwolenia obyczajów odniósł więc w roku 1974 nadzwyczajny sukces. Dwudziestego marca w Paryżu otwarto pierwszy klub Vitatop, który miał odegrać pionierską rolę w utrzymaniu sprawnej formy fizycznej oraz w rozwijaniu kultu ciała. Piątego lipca przyjęto ustawę o pełnoletniości w osiemnastym roku życia. Jedenastego lipca – o rozwodzie za obopólną zgodą, pojęcie zdrady małżeńskiej zniknęło z kodeksu karnego. W końcu, dwudziestego ósmego listopada, w wyniku burzliwej debaty ustanowione zostało dzięki lewicy „prawo Veil”, zezwalające na aborcję, określane przez większość komentatorów jako historyczne.” (82-83)

Ach, ten 1974. Mamy tutaj wszystko: kult ciała, rozwody, aborcję. Wszystko pozornie rozegrało się tak błyskawicznie. Nie powiedziałbym jednak, żeby to był rok rewolucyjny. Od lat pięćdziesiątych stopniowo w świadomości ludzi dokonywały się zmiany, które w roku 1974 zostały po prostu zalegalizowane, stając się obowiązującym prawem. Ten rok był jedynie zwieńczeniem procesu, którego korzenie są dłuższe, a przyczyny złożone.

W następnym wpisie omówię szerzej zagadnienie kultu ciała. Cierpliwości!

Cytaty pochodzą z książki: M. Houellebecq, Cząstki elementarne, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015, w tłumaczeniu A. Daniłowicz-Grudzińskiej