wtorek, 24 maja 2011

EMOCJE

Grupa amerykańskich żołnierzy wzięła udział w ochotniczej szarży na stanowisko wroga. Operacja była bardzo niebezpieczna, nieomal samobójcza, i zakończyła się oczywiście porażką. Wydawałoby się, że po tym, jak ledwo uszli z życiem, żołnierze nie będą już tak skorzy do dobrowolnego narażania się i nie spróbują ponownie pod dowództwem młodego kapitana Gaffa zaatakować japońskiego bunkra.

Oddajmy zatem głos znanemu nam już Johnowi Bellowi:

„Rzecz dziwna, nie było ani jednego, który by nie chciał z nim pójść (…). Nawet John Bell chciał pójść, tak samo jak inni. Wszystko automaty. Co to jest? Dlaczego? Bell nie miał pojęcia. Czym była ta osobliwa, masochistyczna, samoniszcząca cecha w nim samym, która sprawiała, że pragnął wyjść na otwarte, wystawić się na niebezpieczeństwo i ogień maszynowy tak jak wtedy za pierwszym razem przy zagłębieniu?” (283)

Niestety, John Bell nie daje nam prostej odpowiedzi na to pytanie. Za to robi coś znacznie bardziej intrygującego – przywołując wspomnienie seksualnego wybryku z dzieciństwa, porównuje emocje towarzyszące polu bitwy do emocji seksualnych:

„(...) John Bell zatrzymał się i zapatrzył, przeszyty nagłym objawieniem. A tym objawieniem, które wywołały dawne wspomnienia i które musiał sobie uświadomić, było, że jego zgłoszenie się na ochotnika, wspięcie się do zagłębienia za pierwszym razem, a nawet uczestnictwo w nieudanym natarciu – wszystko to w jakiś sposób, którego nie potrafił całkowicie zrozumieć, było seksualne, równie i bardzo podobnie seksualne jak tamten epizod z dzieciństwa przy żwirowej drodze. (…) Czy to możliwe, że wszelka wojna jest w gruncie rzeczy seksualna? Nie tylko w jakiejś psychologicznej teorii, ale faktycznie, rzeczywiście i emocjonalnie? Jakieś seksualne zboczenie? Czy kompleks seksualnych zboczeń?” (284)

Bez wątpienia, dla obu tych sytuacji wspólna jest ta siła emocji, doznań, ten dreszczyk podniecenia, podjęcie ryzyka, zapamiętanie w tym, co się robi, rozkoszowanie się działaniem adrenaliny. Tak postawiwszy sprawę, można niewątpliwie uznać za coś dorównującemu emocjom seksualnym, jeżeli ktoś naraża się po to jedynie, by poczuć płynącą z tego przyjemność i w tym rozkoszowaniu się uczuciem przyjemności nie dbać o konsekwencje, o możliwość zapłacenia życiem za chwilę podniecenia.

To był już ostatni cytat z „Cienkiej czerwonej linii”, przynajmniej ostatni, który mnie zaciekawił wymową swojej treści. Z pewnością ktoś mógłby wskazać inne, bo każdy ma w końcu odmienną osobowość i co innego wzbudza jego zainteresowanie. Wcale jednak nie martwi mnie, że nie odkryłem wszystkich. Bardziej martwiłbym się, gdyby ktoś po przeczytaniu poniższych postów na temat „Cienkiej czerwonej linii” nie zechciał sięgnąć do książki.

Cytaty pochodzą z książki: James Jones „Cienka czerwona linia” Wydawnictwo Vis-a-vis/Etiuda, Kraków 2008 w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego