niedziela, 8 maja 2011

MIT RYWALIZACJI NARODÓW

Narodowościowa retoryka narasta zwłaszcza w okresie wojennym. Ludzie syceni są nienawiścią do innych narodów, łudzeni mirażem wielkości swojego państwa. O propagandzie wojennej było już w Dzienniku Lektury.

Sięgnijmy do kolejnego fragmentu „Cienkiej czerwonej linii”:

„Reakcją młodego Fife'a (choć nie powiedział ani słowa) był strach, niedowierzanie, a w końcu ogromna zgroza (…), że stworzenia, które mówią jakimś językiem, chodzą na dwóch nogach, noszą ubrania, budują miasta i twierdzą, że są istotami ludzkimi, mogą traktować siebie nawzajem z takim szatańskim, zwierzęcym okrucieństwem. Najwyraźniej jedynym sposobem ostania się na tym świecie tak zwanej ludzkiej kultury, którą stworzyliśmy i z której czujemy się tacy dumni, jest być bardziej niegodziwym, podłym i okrutnym od tych, z którymi się stykamy.” (160-161)

Wydarzeniem, które tak wytrąciło z równowagi kaprala Fife'a i jego kolegów, było znalezienie sprofanowanych przez Japończyków zwłok amerykańskich żołnierzy. Trudno o lepszy przykład spowodowanego przez państwową propagandę fanatyzmu niż ten barbarzyński czyn.

Ale to nie na nim chcę się skupić. Lepiej zawsze sięgać przyczyn, także u obu stron konfliktu.

Gdy prześledziłem sposób myślenia Fife'a, zdumiony byłem jego akceptacją dla rywalizacji państw, dla konieczności prowadzenia wojen. Jego myśli są co prawda gorzkie, biorą się najpewniej z rezygnacji, ale wyczuwam w nich pogodzenie ze stanem rzeczy.

Są to jego prywatne myśli, refleksje, wnioski. Dostrzegam w nich jednak wpływ wojennej retoryki. Dlaczego bowiem Fife uznaje walkę za element cywilizacji?

A teraz drugi fragment, umiejscowiony 200 stron dalej:

„Storm, tak jak i on (Stein), wiedział, że o wiele, wiele więcej ludzi przeżyje tę wojnę, niż na niej zginie, i że gdy tylko wojna się skończy, wszystkie kraje biorące w niej udział zaczną pomagać sobie wzajemnie i znowu się przyjaźnić, z wyjątkiem poległych.” (376)

Nie mniej gorzkie myśli niż poprzednio. Jakże jednak inne w swej treści: obaj panowie uznają, że współpraca narodów jest nie tylko możliwa, ale i że na pewno do niej dojdzie.

Fife i japońscy żołnierze zostali więc przez propagandę okrutnie oszukani.

Ale i tak mniej od tych, którzy polegli za kłamstwo.