środa, 31 sierpnia 2011

PANOWANIE NAD SOBĄ


No i przyszedł czas w „Dzienniku lektury” na dwóch panów: Karola Dickensa i Nicholasa Nickleby. Tego autora śmiało można zaliczyć do pisarzy takich jak np. Mikołaj Gogol, którzy potrafili nie tylko dostrzec rozmaite przywary w otoczeniu, ale również w niezrównany sposób opisać je na kartach książek. Można nazwać ich znakomitymi psychologami czasów, kiedy psychiatrzy nie zastąpili jeszcze kleru.

A oto anonsowany cytat z „Życia i przygód Nicholasa Nickleby”:

„Dawniej już wzdragała się, prawdę powiedziawszy, na myśl o przykrej i uciążliwej pracy, ale pracy na chleb nie uważała za poniżenie, dopóki nie spotkała się z grubiaństwem i pychą. Filozofia pouczyłaby ją, iż poniżają się raczej ci, którzy upadli tak nisko, że stale i bez powodu popisują się swymi złymi skłonnościami.” (270)

Po raz setny powtarzam, że życie to nieustanna hierarchia, a jego sens to rywalizacja z innymi o zajęcie w niej wyższej pozycji. Ma to, rzecz jasna, swoje wady, ale też zalety, w zależności jakie kryteria stosuje się w takiej hierarchii. Każdy człowiek ma też odmienną motywację, by się po niej wspinać, i własne metody. Są też ludzie, tak jak pokazuje Dickens, którym tylko wydaje się, że pokonują kolejne szczeble, a rzeczywiście spadają w dół. Jak to możliwe? To proste, uważają się za lepszych od innych tylko we własnym mniemaniu.

Wspominałem o metodach. Damy, które przyszły przymierzać stroje, z premedytacją ranią biedną Kate, bo to pozwala im czuć się od niej lepszymi. Starają się więc dowartościowywać siebie przez odmawianie wartości innej osobie. To swoiste porównanie: ona jest niżej na społecznej drabinie, więc my jesteśmy wyżej. Jak poucza Dickens, jest zupełnie odwrotnie. 

Podstawowym miernikiem pozycji w społecznej drabinie, wartości poszczególnego człowieka, jest poziom jego rozwoju osobistego, bo człowiek całe życie się doskonali. Jakie miejsce może zajmować na niej ten, który nie potrafi zapanować nad ciemną stroną swojej duszy i krzywdzi innych, a może nawet znajduje w tym perwersyjną przyjemność? Panowanie nad emocjami różni człowieka od zwierząt, bo człowiek wyposażony został w inteligencję. Osoba, która aspiruje do bycia lepszą od innych, nie zachowuje się w ten sposób.

Cham zawsze pozostanie chamem, nieważne, co sam o sobie sądzi.

Cytat pochodzi z książki: „Życie i przygody Nicholasa Nickleby” Karol Dickens, Czytelnik, Warszawa 1971 w tłumaczeniu Tadeusza Dehnela i Anny Przedpelskiej-Trzeciakowskiej

piątek, 12 sierpnia 2011

CZŁOWIEK DOBRA RADA

Lekturą, którą tym razem wezmę na warsztat, są "Martwe dusze" Mikołaja Gogola. Niechybnie zaskoczę drogich Czytelników, gdyż, inaczej niż w przypadku "Cienkiej czerwonej linii" i "Kasztanka.Perły" post będzie tylko jeden. Mogłoby się zatem wydać Czytelnikowi, że książka jest mniej warta od pozostałych, a Gogol sześciokrotnie mniej błyskotliwy od Jamesa Jonesa i Johna Steinbecka. Nic podobnego! Według mnie Mikołaj Gogol był znawcą ludzkiej natury niezgorszym od samego Tołstoja, potrafiącym na dodatek ukazać zwykłe ludzkie przywary w sposób dowcipny (jakże inaczej od powagi i moralizatorstwa Lwa Nikołajewicza). Po prostu jeden tylko raz Mikołaj Gogol wysłowił to, co w nim siedziało, w sposób na tyle zwięzły i precyzyjny, że mogę go zacytować według zasad, jakie sobie przyjąłem w tym blogu.

A oto, po przydługim i nudnawym wstępie, sama Myśl:

"I okazało się jasno, jakiego rodzaju stworzeniem jest człowiek: mądry, rozsądny, przezorny bywa we wszystkim, co się tyczy innych, a nie jego. Jakimi przewidującymi, roztropnymi radami obdarza w trudnych sytuacjach życiowych! Co za mądra głowa! - woła tłum - cóż to za nieugięty charakter! A niech tę mądrą głowę spotka jakie nieszczęście i niech sam się znajdzie w trudnej sytuacji życiowej, gdzieś się podział charakter, stracił głowę niezłomny mąż, a zamiast niego ukazał się żałosny tchórz, niedołężne, słabe dziecko albo po prostu fitiuk, jak się wyraża Nozdriow" (293)

Z tym chyba każdy się zgodzi! Myślę, że w związku z tym nie trzeba owej Myśli specjalnie analizować, bo skończyłoby się na powtarzaniu tego samego, jeno innymi słowami. W tych paru zdaniach kryje się jednak tajemnica, jedna niewyjaśniona zagadka, którą naświetli pytanie: dlaczego tak się dzieje?

Kluczem jest chyba ryzyko. Jeżeli ktoś inny jest w potrzebie, to mogę mu doradzać (nagadać głupot) do woli, bo to nie moja sprawa, nie muszę podejmować żadnych decyzji, ani nie ponoszę żadnych konsekwencji. Cudze kłopoty, jeżeli jest to nawet najbliższy przyjaciel, nigdy specjalnie nas nie "bolą" (no może trochę - trzeba okazać w końcu koledze współczucie). Co innego, gdy my jesteśmy w potrzebie.

Gogola żegnamy rebusem. Jego hasłem jest sformułowanie z cytatu. Ciekawym, czy zgadniecie.











Cytaty pochodzą z książki: "Martwe dusze" Mikołaj Gogol, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2009

środa, 3 sierpnia 2011

HIERARCHIA, HIERARCHIA

Często rozmaici ludzie powtarzają, że życie człowieka to pasmo wzlotów i upadków. To prawda, pytanie tylko: dlaczego tak jest?

Po części odpowie nam na to Kino z „Perły” Johna Steinbecka:

„Projekt ukształtowany w wyobraźni staje się czymś rzeczywistym na równi z innymi rzeczywistymi rzeczami. Nie można go zniszczyć, ale łatwo go zaatakować. Przyszłość Kina była więc czymś realnym, ale wiedział on, że kiedy zacznie ją budować, powstaną siły, aby ją zburzyć. Musiał przygotować się do odparcia ataku.” (119-120)

Spory udział w nieszczęściach człowieka mają jego bliźni. Ludzie są z natury samolubni i tchórzliwi, drżą nieustannie o swoje bezpieczeństwo. Jeżeli nagle pojawi się ktoś, kto będzie chciał realizować ambitne plany, których konsekwencją będzie zachwianie czyjejś pozycji i bezpieczeństwa, to taką osobę usiłuje się za wszelką cenę zniszczyć. To znowu ta hierarchia, o której już napomknąłem w poście Droga na skróty.

Jest wszystko w porządku, kiedy poławiacz pereł jest biedny i znajduje się na samym dnie społecznej hierarchii. Zajmuje miejsce, którego nikt nie chce zajmować, ale ktoś musi. Nie daj Boże, żeby ów poławiacz nagle się wzbogacił, bo wskoczy na wyższy szczebel społecznej drabiny, a na jego miejsce będzie musiał ktoś spaść! Właśnie dlatego całe miasto wykona ogromny wysiłek, by do tego nigdy nie doszło i żeby biedny pozostał tam, gdzie jego miejsce:

„Jeżeli jakiś mężczyzna czy kobieta, młodzieniec czy dziecko zachowuje się i postępuje według uznanych zwyczajów – nie przebija głową muru, nikomu się nie przeciwstawia, nie czyni doświadczeń w żadnym kierunku, jest zdrowe i nie zakłóca ustalonego nurtu miasteczkowego życia – wówczas jednostka ta ginie w tłumie i nikt o niej nie słyszy. Ale niech tylko ktoś wyłamie się z reguł uznanych i zwyczajów uświęconych, zadrżą natychmiast nerwy miasteczkowego społeczeństwa i nerwowość ta udzieli się wszystkim.” (129)

W cytacie powyżej zapachniało trochę lewicowymi sloganami, ale ja rozumiem go na swój sposób, i sądzę, że mam do tego prawo.

Wróćmy do meritum. Jak możemy się dowiedzieć od Steinbecka, za nieszczęścia w życiu człowieka odpowiada jeszcze jeden czynnik:

„Wiedział również, że bogowie nie lubią ludzkich projektów i nie lubią powodzenia, chyba że jest ono wynikiem przypadku. Bogowie biorą odwet na człowieku, któremu poszczęściło się dzięki jego własnemu wysiłkowi.” (120)

Najtrudniej jest żyć osobom, które podjęły walkę z losem, przeciwstawiają się mu i usiłują zmienić swoje życie. Tacy ludzie zawsze napotykają na rozmaite trudności. Łatwo w życiu jest jedynie tym, którzy, nie pragnąc żadnych zmian, przyjmują to, co otrzymają od losu, ze stoickim spokojem...

To nasze ostatnie spotkanie z „Kasztankiem” i „Perłą” oraz filozofią Johna Steinbecka. Mam nadzieję, że zaowocuje zainteresowaniem autorem i jego innymi książkami. Pozdrawiam serdecznie.

Cytaty pochodzą z książki: John Steinbeck "Kasztanek.Perła", Czytelnik, Warszawa 1965 w tłumaczeniu Jana Zakrzewskiego i Juliusza Kydryńskiego


Książkę przeczytałem dzięki projektom NZS UG: "Czytelnia" i "EkoŻak"