poniedziałek, 31 października 2011

ULOTNA CHMIELOWA DUSZA

Ponieważ od ostatniego wpisu w „Dzienniku lektury” minęło już trochę czasu, pozwolę sobie pominąć przeprosiny, które się Czytelnikom należą, i z miejsca przejść do rzeczy.

Zdanie, które przyciągnęło moją uwagę, znalazłem w książce Jacka Londona „Martin Eden”:

„Topili w trunkach własną ułomność, a upijając się, przemieniali swe tępe i mętne dusze w bóstwa, z których każde rządziło samowolnie w raju własnych szaleńczych marzeń.” (46)

Czyż to nie genialne streszczenie w jednym zdaniu istoty pijaństwa, o którym mówi się i pisze tak wiele, i które stanowi nierozwiązywalny do dziś problem?

Alkohol daje ułudę pokonywania swoich słabości. Sprawia, że można przez chwilę poczuć się kimś potężnym, władcą. Władcą, którego rządy ograniczają się tylko do „raju własnych szaleńczych marzeń”. Alkohol umożliwia oderwanie się od ponurej rzeczywistości, rzucenie okiem w głąb butelki, gdzie znajduje się przestrzeń dla niczym nieograniczonej fantazji rozochoconego umysłu.

Muszę przyznać, że przywodzi mi to na myśl paktowanie z diabłem – coś zakazanego, tajemniczego, ale pociągającego. Jest bowiem i obietnica niezwykłych przeżyć, ryzyko, i majaczące niewyraźnie na horyzoncie konsekwencje, o których na razie się nie myśli, ale które trzeba będzie ponieść za krótką możliwość bycia bóstwem.

Chyba będę od teraz inaczej spoglądał na napotykanych na ulicy pijaków. Będę się zastanawiał, co widzą ich oczy, pozornie tak mętne, niezdolne do skupienia się na jednym punkcie. Na pewno coś, czego ja nigdy nie zobaczę. A co słyszą ich uszy? Czy coś więcej niż jednostajny szum samochodów? Może słyszą coś podobnego do śpiewu syren, których chciał posłuchać Odyseusz, i w tym celu nakazał towarzyszom przywiązać się od masztu.

Tragedią tych ludzi jest to, że nie znalazł się nikt, kto, podobnie jak Odyseusza, by ich do masztu przywiązał.

Cytat pochodzi z książki: „Martin Eden” Jack London, Iskry, Warszawa 1962, w tłumaczeniu Zygmunta Glinki