niedziela, 8 kwietnia 2012

CO ŁĄCZY CZŁOWIEKA Z JELENIEM?

Paradoksalnie  bardzo wiele. Przede wszystkim, i jeleń, i człowiek są zwierzętami. Myślą i zachowują się jak zwierzęta. Człowiekowi od czasu do czasu udaje się jednak przezwyciężyć zwierzę w sobie, sprawić, by gdzieś sobie poszło i nie zawracało mu głowy. Najlepiej się to udaje, gdy człowiek jest sam. Wtedy może zrzucić maski pozorów i przestać stale imponować otoczeniu wyimaginowanym chartem i odwagą. Wtedy może zagłębić się w strachu i pozostałych ludzkich uczuciach.

A potem człowiek znowu jest w tłumie (chciałem powiedzieć: „w stadzie”) i wkłada na twarz maskę, którą wciska mu do ręki stado. A o tym wszystkim zaświadcza Jack London w książce „Martin Eden”:

„Przyjrzawszy się lepiej Martin dostrzegł sztywny kapelusz, kanciastą kurtkę i kołyszące się ramiona młodocianego łobuza, którym był niegdyś.
– Podobny byłeś, bracie, do nich wszystkich – szepnął drwiąco Martin. – Twoja moralność i cała umysłowość stosowały się ściśle do wzorców środowiska. Nie myślałeś ani nie działałeś samodzielne. Poglądy twoje, podobnie jak i ubranie, brałeś gotowe z hurtowej wytwórni. Twoje czyny dyktowane były przez poklask gawiedzi. Byłeś hersztem bandy, bo widziano w tobie uosobienie dążeń ogółu. Walczyłeś i przewodziłeś bandzie nie dlatego, że sprawiało ci to przyjemność – sam wiesz najlepiej, żeś w gruncie rzeczy tym gardził – ale po prostu dlatego ,że towarzysze klepali cię po ramieniu. Sprawiłeś lanie Pyskowi-jak-ser, boś nie chciał ustąpić, nie chciałeś zaś ustąpić dlatego, że dawałeś się powodować najniższym zwierzęcym nerwom, a poza tym, ponieważ wraz z całym otoczeniem wierzyłeś, że miarą męstwa jest drapieżne okrucieństwo objawiające się w kaleczeniu bliźnich i przetrącaniu im gnatów. Przecież ty, nicponiu, odbijałeś kolegom dziewczęta nie dlatego, że ci na nich naprawdę zależało, lecz tylko w skutek tego, że w szpiku kości tych towarzyszy, którzy kształtowali twą postawę moralną, tkwił głęboko ten sam instynkt, który jeleniom każe staczać krwawe walki o samice.” (s. 229)

No jeszcze raz: co łączy człowieka z jeleniem? Sztywny kapelusz, kanciasta kurtka i kołyszące się ramiona…

Cytat pochodzi z książki: „Martin Eden” Jack London, Iskry, Warszawa 1962, w tłumaczeniu Zygmunta Glinki