niedziela, 24 marca 2013

KOWALE WŁASNEGO LOSU

Ameryka to kraj zbudowany przez emigrantów z różnych zakątków świata. John Steinbeck w „Na wschód od Edenu” rozpływa się w zachwytach nad ludźmi, którzy odważyli się opuścić swoje rodzinne strony i ruszyli szukać szczęścia na obcym kontynencie. Ruszyli w nieznane bez broni, odpowiednich narzędzi, pieniędzy, nawet niewiele wiedząc o swojej „ziemi obiecanej”.

„Nie mam pojęcia, czy pozwalała im na to iście boska głupota, czy wielka wiara” – stwierdza Steinbeck (22), po czym zabiera się do udzielenia odpowiedzi.

Hipotezy mogą być dwie: albo to wszystko zasługa Boga, albo człowiek jest po prostu wielki.

Oto coś na temat pierwszej hipotezy:

„Niektórzy twierdzą, że ponieważ ci ludzie głęboko wierzyli w sprawiedliwego, moralnego Boga, więc mogli pokładać w Nim całą wiarę, a pomniejsze zabezpieczenia zdawali na los szczęścia.” (22)

John Steinbeck nie jest jednak zwolennikiem takiego rozwiązania tego problemu. Oto, co pisze dalej:

„Myślę jednak, że ponieważ ufali sami sobie i mieli dla siebie szacunek jako dla jednostek, ponieważ wiedzieli ponad wszelką wątpliwość, że są wartościowi i potencjalnie moralni – mogli ofiarowywać Bogu własną dzielność i godność, by później otrzymać ją z powrotem.” (22)

Powyższe słowa to wielka pochwała człowieka – „kowala własnego losu”, który, jeżeli zwycięża przeciwności, to głównie dzięki sobie i swoim cnotom.

A co, jeśli przegrywa?

„Podobne rzeczy zanikły, może dlatego że ludzie już sobie nie ufają, a kiedy tak jest, nie pozostaje nic innego jak tylko znaleźć silnego, pewnego człowieka, chociażby nawet błądzącego, i uczepić się jego poły.” (23)

Kim może być ten, do którego bieży wątpiący we własne siły człowiek? Tego wyraźnie Steinbeck nie pisze, ale chyba mogę tutaj pozwolić sobie na interpretację, że chodzi między innymi o księdza czy pastora. Czyli kogoś, kto daje czarno-białe odpowiedzi, dla kogo zawsze wszystko jest jasne, i przy którym można pozbyć się swoich wątpliwości.

Tyle Steinbeck. Czuję, że powinienem tutaj się do tego wszystkiego odnieść, i do tego nie w sposób, który przypominałby kazanie. Myślę, że będę superneutralny, jeżeli stwierdzę fakt, że człowiek nie jest samowystarczalny i potrzebuje poczucia, że w obliczu niepewnego jutra może odwołać się do „czegoś wyższego”. Takie poczucie dodaje pewności siebie i zabiera trochę samotności. To zresztą symptomatyczne, że człowiek, który swoją pewność siebie utracił, poszukuje jej właśnie u niekoniecznie wyrobionego księdza.

Cytaty pochodzą z książki: John Steinbeck, Na wschód od Edenu, Wydawnictwo Prószyński i s-ka, Warszawa 2011, w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego.