poniedziałek, 11 marca 2013

NIERÓWNA WALKA PRZESZŁOŚCI Z TERAŹNIEJSZOŚCIĄ


Od ostatniego posta nie ruszymy się za bardzo do przodu. Wciąż będziemy tkwili na pierwszych kartach „Na wschód od Edenu” Johna Steinbecka. W opisie doliny Salinas znalazłem trzy zdania dosyć banalne, ale różne rzeczy przywodzące mi na myśl.

John Steinbeck informuje nas najpierw, że Salinas jest rzeką sezonową. W jej dolinie zdarzały się na przemian lata obfitujące w deszcze, kiedy to ziemia buchała trawą i kwiatami, oraz lata suche, kiedy „ziemia zsychała się, trawy wyrastały nędznie do kilkunastu centymetrów wysokości, a w dolinie pojawiały się wielkie, parchate łysiny. Dęby nabierały niezdrowego wyglądu, a bożydrzew szarzał. Ziemia pokrywała się pęknięciami, studnie wysychały, osowiałe bydło szczypało suche badyle. Wtedy farmerów i ranczerów napełniała odraza do doliny Salinas.” (12-13)

Obraz nędzy i rozpaczy. Ale to nie o te zdania mi chodziło. One mają tylko za zadanie wprowadzić nas w trudne warunki gospodarowania w dolinie rzeki Salinas. Te trzy banalne zdania, o których mówiłem na początki, brzmią:

„Niektóre rodziny wyprzedawały się niemal za bezcen i wynosiły z okolicy. A ludzie niezmiennie zapominali o latach żyznych podczas lat suszy, w latach wilgotnych zaś zatracali wszelkie wspomnienia o latach suchych. Tak działo się zawsze.” (13)

Myślę, że wolno mi tutaj wyróżnić dwie postawy. Pierwsza z nich jest zrozumiała i nie wymaga komentarza: reakcją na skrajnie trudne warunki jest rzucenie tego wszystkiego w diabły i próba ułożenia sobie życia gdzie indziej. Z drugą nie jest już tak łatwo. Ludzie, którzy zostali, nie zrobili tego z naiwności – oni nie liczą na to, że coś się zmieni. Oni „zapominają”. Według mnie to wskazuje, że żyją tylko i wyłącznie dniem dzisiejszym. Nie pamiętają o tym, że przez parę ładnych lat ziemia rodziła obficie, bo obchodzi ich tylko to, że tu i teraz mają suszę; tak samo nie interesują ich lata suszy, kiedy pada deszcz i gleba pulchnieje.

W światku futbolowym istnieje takie powiedzenie, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Nie liczy się, ile grasz w drużynie i ile dla niej zrobiłeś, a tylko to, że dzisiaj przez ciebie nie wygrała. Gdy przeczytałem te trzy zdania w „Na wschód od Edenu” zaraz o tym pomyślałem.

Tak w ogóle to skupienie na dniu dzisiejszym wydaje mi się bardzo charakterystyczne dla ludzi. Widać to najlepiej w przypadku osób starszych – oni często mówią „jak to kiedyś bywało”, porównując przeszłość z teraźniejszością. Przeszłością posługują się jednak wybiórczo („zapominają”), pomijając albo pozytywne, albo negatywne wydarzenia. Tak więc przeszłość jest wyidealizowana, wybiórcza, niedookreślona, a teraźniejszość konkretna (teraz cierpimy, teraz nam się jakaś krzywda stała, a ból z przeszłości jest czymś zatartym, nierealnym). Niekonkretna przeszłość zawsze musi przegrać z konkretną teraźniejszością.

Cytaty pochodzą z książki: John Steinbeck, Na wschód od Edenu, Wydawnictwo Prószyński i s-ka, Warszawa 2011, w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego.