niedziela, 28 lipca 2013

ZNOWU O DZIECIACH

Dziś ponownie o dzieciach. Okazuje się bowiem, że są one wdzięcznym tematem do obserwacji dla dorosłych. Co ciekawe, dorośli zachowują się podczas tych obserwacji z takim chłodnym dystansem i badawczym zaciekawieniem, jakby badali nie kogoś, kim przecież kiedyś sami byli, tylko przedziwne okazy fauny i flory. Dodam jeszcze, że zawsze w rozważaniach intelektualistów na temat dzieci pobrzmiewa poczucie, że ma się przed sobą jakieś tworzywo, które daje im możliwość urabiania zgodnie z panującymi aktualnie poglądami na temat hodowli przyszłych idealnych obywateli.

Ale zostawmy dygresje na boku i skupmy się na stronach 108 i 109 wielkiej powieści Johna Steinbecka „Na wschód od Edenu”:

„Większość dzieci nie cierpi odmienności. Chcą wyglądać, mówić, ubierać się i zachowywać tak jak wszystkie inne. Jeżeli moda ubioru staje się niedorzeczna, dla dziecka jest bólem i zmartwieniem nie nosić owej niedorzeczności. Gdyby przyjęto nosić naszyjniki z kotletów wieprzowych, smutne byłoby to dziecko, które by ich nie mogło włożyć. Taka niewolniczość wobec grupy zazwyczaj rozciąga się na każdą grę, każdy obyczaj, towarzyski czy inny. Jest to kolor ochronny, który dzieci przybierają dla własnego bezpieczeństwa.” (108-109)

W zasadzie w tym cytacie nie ma się do czego przyczepić. Każdy chyba potwierdzi, że dzieci w taki właśnie sposób postępują. Mogę jedynie Steinbeckowi zarzucić to, że w powyższych zdaniach tego typu zachowanie ogranicza wyłącznie do dzieci. Czy dorośli wyzbywają się z wiekiem tego typu konformizmu? Oczywiście, że nie. Przybierają taki sam „kolor ochronny” jak młodsi.

Skoro jednak ograniczamy się dziś do dzieci, to wyjaśnijmy, po co im ten „kolor ochronny”. Moim zdaniem dzieci, jako osoby niedoświadczone, które niczego jeszcze nie widziały i nie mają własnych przemyśleń, są bardziej skłonne do bezrefleksyjnego przyjmowania wzorców z otoczenia, nawet w tak trywialny sposób, jaki zauważył Steinbeck. Trudno przecież oczekiwać, że kilku- czy kilkunastoletnie dzieci będą przejawiać silny indywidualizm i mieć własne poglądy na życie. I o ile dzieci tłumaczy niedoświadczenie, to dorosłych już nie. Dziecko na ogół nie jest w stanie dokonać świadomego wyboru, a dorosły już tak. Ten sam „kotlet wieprzowy” na szyi dziecka mniej razi niż na szyi dorosłego.

Dlatego, jak zaznaczyłem na wstępie, taka pełna moralizatorstwa krytyka dzieci ze strony przeintelektualizowanych dorosłych nieco mnie uwiera.

Cytaty pochodzą z książki: John Steinbeck, Na wschód od Edenu, Wydawnictwo Prószyński i s-ka, Warszawa 2011, w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego.

niedziela, 21 lipca 2013

POWRÓT DZIENNIKA LEKTURY

Na dworze nie za ciepło, co jest znakiem, że wakacje już się skończyły. Nadszedł zatem również czas na zakończenie wakacji od „Dziennika lektury”.

W „Na wschód od Edenu” Johna Steinbecka jest ciekawy fragment dotyczący upływającego czasu. Przyczynkiem do rozważań jest pobyt Adama Traska w wojsku, który, poza małymi wyjątkami, okazał się trudną do zniesienia bezczynnością.

„Upływanie czasu jest dziwną i wewnętrznie sprzeczną sprawą dla ludzkiego umysłu. Byłoby rzeczą rozsądną mniemać, że czas unormowany czy niewypełniony wydarzeniami musi się ciągnąć bez końca. Tak być powinno, ale tak nie jest. Właśnie nudne, puste okresy nie mają żadnej rozciągłości. Natomiast czas przetykany ciekawymi zdarzeniami, kaleczony tragedią, rozczepiany radością – wydaje się długi we wspomnieniach. I słusznie, jeżeli się nad tym zastanowić. Bezzdarzeniowość nie posiada słupów, na których można by rozpiąć trwanie. Między niczym a niczym nie ma odstępu czasu.” (82-83)

Uzupełniłbym tutaj pisarza. Mówi on wyraźnie, że gdy wspominamy przeszłość, to ta wypełniona różnymi zdarzeniami wydaje nam się dłuższa od tej, w której nic się nie działo. To logiczne, bo jak można zmierzyć czas czegoś, jeżeli nie sposób wyznaczyć jego zakresu początkowego i końcowego, które tworzą jakieś zdarzenia („słupy”, o których wspomina Steinbeck). Ale przecież tak samo logiczne wydaje się stwierdzenie, któremu Steinbeck w swoim wywodzie stara się zadać kłam, polegające na tym, że ten sam czas wydaje się krótszy wtedy, kiedy jest on czymś wypełniony, a dłuższy wtedy, kiedy pozostajemy bezczynni i się nudzimy.

Otóż oba te zdania są poprawne Steinbeckowi chodziło tylko o wspominanie przeszłości, a nie o teraźniejszość. Można więc powiedzieć, że gdy wracamy do czegoś pamięcią, to czas przyspiesza. Kiedyś nudziliśmy się przy czymś śmiertelnie, minuty zdawały się być godzinami, ale gdy wspominamy ten okres po latach, to wydaje nam się krótki jak z bicza strzelił.

Magia.

Cytaty pochodzą z książki: John Steinbeck, Na wschód od Edenu, Wydawnictwo Prószyński i s-ka, Warszawa 2011, w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego.