niedziela, 22 września 2013

PAMIĘTAĆ CZY NIE PAMIĘTAĆ

Kiedy się dużo czyta jakiegoś autora, a zwłaszcza gdy się coś o nim próbuje pisać, zaczynają same do ciebie przychodzić dotyczące jego twórczości wnioski. Mnie jeden taki wniosek właśnie naszedł. Mianowicie podczas lektury „Na wschód od Edenu” Johna Steinbecka uderzyło mnie, że ten autor bardzo często w różnych swoich książkach zwraca naszą uwagę na to, jak wybiórcza  i w związku z tym zawodna potrafi być ludzka pamięć.

Pozwólcie, że poniżej zacytuję krótki fragment „Na wschód od Edenu”, który doprowadził mnie do takiego wniosku:

„Otóż i widzicie, jak ta książka dotarła do wielkiej granicy, którą zwano rokiem tysiąc dziewięćsetnym. Nowe sto lat zmełło się i ubiło, a wydarzenia owego okresu zaciemnione zostały przez to, jak ludzie chcieli je sobie wyobrażać: im dalej wstecz, tym bogatsze i donioślejsze.” (181)

Zgodzicie się chyba, że te słowa są prawdziwe. Możemy je nawet potwierdzić na naszym polskim przykładzie: im dalej od okresu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, tym więcej jest ludzi, którzy głoszą, że „za komuny było lepiej” (słyszałem to nawet od ludzi, którzy w 1989 mieli około 10 lat i siłą rzeczy mało z tamtego okresu pamiętają). Przeszłość zawsze jest lepsza od teraźniejszości, a w przyszłość należy patrzeć z obawą i wstrętem:

„Starcy, którzy nie wiedzieli, czy przekołaczą się przez granicę nowego stulecia, oczekiwali go z odrazą. Albowiem świat się zmieniał, znikał zeń urok i cnota. Troska zakradła się na wietrzejącą ziemię, a ileż utracono – dobre maniery, swobodę, piękno! Damy nie były już damami i nie mogłeś ufać słowu dżentelmena.” (181)

Z tych słów wynika, że dzieje ludzkości to nieustanny zjazd po równi pochyłej aż ku ostatecznemu upadkowi. Nie wydaje się to być prawdą. Steinbeck podaje wiarygodny argument, dlaczego ludzie zawsze wyżej stawiają przeszłość od teraźniejszości:

„Wspomnienia zacierały się nieco, bo jakże można pamiętać smak przyjemności czy bólu, czy dławiącego wzruszenia? Pamiętać można jedynie to, że się takie rzeczy przeżyło.” (182)

Otóż to. Taka jest prawda. Zawsze bardziej boli, to co dzisiaj, niż to, co było wczoraj.

Ale Steinbeck rozważa dalej. Jego rozważania zaczynają przypominać dyskusję na temat przeszłości. Zaczynają padać argumenty, że odchodzący wiek (w tym przypadku XIX) wcale nie był taki mlekiem i miodem płynący, jak chcieliby sklerotyczni starcy. Padają przykłady „wielkich złodziei grosza publicznego”, wojny domowej, „wyrywania sobie publicznej ziemi” i bankructwa.

I wtedy padają zupełnie odmienne słowa niż na początku:

„Do diabła z tym parszywym stuleciem! Skończmy z nim i zatrzaśnijmy za sobą drzwi! Zamknijmy je jak książkę i czytajmy dalej co innego! Nowy rozdział – nowe życie. Człowiek będzie miał czyste ręce, kiedy raz zatrzaśniemy wieko tego cuchnącego stulecia. Czeka nas jasna przyszłość. Nie masz zgnilizny na tych czystych, nowych stu latach. Nie wypełniły się jeszcze – a każdy nikczemnik, który chciałby coś zaharapczyć dla siebie z tego nowego bogactwa lat – no, takiego ukrzyżujemy łbem w dół nad kloaką.” (183)

Jeżeli mówiłem, że idealizowanie przeszłości to przykład wybiórczej pamięci, to wołanie „wybierzmy przyszłość” jest takim samym mitem. Nie można uciec od przeszłości. Ona wpływa na teraźniejszość czy tego chcemy, czy nie. Człowiek nie będzie od razu miał czystych rąk, gdy się zapomni o tym, co kiedyś robił. Będzie odwrotnie – jeżeli się spuści zasłonę zapomnienia na jego dawniejsze czyny, to dalej w  najlepsze będzie brudził świat swoimi nieczystymi łapskami.

Steinbeck wiedział, że wiek XX wcale nie okazał się lepszy niż XIX. Swoją książkę wydał w 1952 roku, w kilka lat po najstraszniejszej wojnie w dziejach świata.

To kto więc miał rację? Sklerotyczni starcy czy ludzie, którzy „wybierają przyszłość”?

Cytaty pochodzą z książki: John Steinbeck, Na wschód od Edenu, Wydawnictwo Prószyński i s-ka, Warszawa 2011, w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego.