niedziela, 13 października 2013

SAMOTNY SELF-MADE-MAN

Tak wygląda geniusz
Są w „Na wschód od Edenu” takie momenty, kiedy John Steinbeck zapomina na chwilę o wątku fabularnym, zostawia swoich bohaterów i zaczyna snuć bardziej ogólne rozważania. Tak więc rozdział trzynasty otwiera ogólna refleksja Autora o strasznym wieku dwudziestym:

„Na świecie zachodzą wielkie przemiany, jawią się siły kształtujące przyszłość, a jej oblicza nie znamy. Są między nimi takie, które wydają nam się złe, może nie same w sobie, ale dlatego, że zmierzają do usunięcia innych rzeczy, uznawanych przez nas za dobre. Prawdą jest, dwóm ludziom łatwiej dźwignie się większy kamień niż jednemu. Grupa może budować samochody szybciej i lepiej niż pojedynczy człowiek, a chleb z ogromnej piekarni-fabryki jest tańszy i bardziej jednolity. Ponieważ nasze pożywienie, odzienie i mieszkanie powstają wśród zawiłości masowej produkcji, więc też masowa metoda musi przeniknąć do naszego myślenia i wyeliminować wszelkie inne. W naszych czasach produkcja masowa czy kolektywna przedostała się do ekonomii, polityki, a nawet religii, tak że niektóre narody zastąpiły pojęcie Boga pojęciem kolektywu. Tu w moich czasach tkwi niebezpieczeństwo.” (184-185)

Jest to wyraźne odwołanie do dwóch ideologii dwudziestego wieku: faszyzmu i komunizmu. Ideologii, w których interes grupy, rozumianej zresztą najczęściej jako interes wąskiej klasy rządzącej, dominuje nad interesem jednostki. John Steinbeck stawia się wyraźnie w opozycji do nich. Według niego narzędziem, dzięki któremu można z nimi walczyć i je zwyciężyć jest wolny ludzki umysł:

„Rodzaj ludzki jest jedynym rodzajem twórczym i posiada jedyne twórcze narzędzie: indywidualny umysł i duch człowieka. Nic nigdy nie zostało stworzone przez dwóch ludzi. Nie ma dobrej współpracy czy to w muzyce, czy w sztuce, w poezji, matematyce czy filozofii. Kiedy już się dokonał cud tworzenia, grupa może go rozbudować i rozszerzyć, ale nigdy niczego nie stworzy. Skarb ten spoczywa w samotnym umyśle człowieka.” (185)

Rozumiem powody, dla których człowiek mający za sobą doświadczenia dwudziestego wieku takie zdania musiał napisać. Rozumiem, że musiał postawić się w opozycji do tego, co wtedy obserwował, i to pchnęło go do takiego wniosku. Ja jednak jestem wolny od smutnych doświadczeń Johna Steinbeck i innych ówczesnych ludzi, i mogę napisać, że mam wątpliwości, czy samotny umysł jest rzeczywiście tak genialny, jak chce tego Steinbeck.

John Steinbeck na początku rozdziału trzynastego kreuje moim zdaniem idealistyczny obraz „światłości” znienacka zapładniającej umysł człowieka. Historie Newtona, którego pod jabłonią nagle olśniewa genialna myśl albo Archimedesa wyskakującego z wanny z okrzykiem „Eureka!” można włożyć między bajki. Niczym innym jak legendą są tzw. „self-made-mani”, czyli ludzie zawdzięczający wszystko tylko i wyłącznie sobie. W przyrodzie takie rzeczy się nie zdarzają.

Tak naprawdę większość odkryć została poczyniona dzięki ludziom, którzy wzajemnie na siebie oddziaływali, wzajemnie się inspirowali albo przez grupy badawcze. Zobaczcie, ile nagród Nobla zostało przyznanych zespołom chemików czy fizyków. Zdaniem Steinbeck tymczasem „nic nigdy nie zostało stworzone przez dwóch ludzi”, czyli ich osiągnięcia nie miały prawa dojść do skutku. A co więc z tak popularną firmą Apple? Nie została ona stworzona wbrew obiegowej wiedzy przez jednego człowieka, a przez dwóch, bo Jobsowi pomagał Steve Wozniak. Nie inaczej było z Microsoftem. Firma kojarzona tylko i wyłącznie z Gatesem została założona przez jeszcze jednego człowieka: Paula Allena.

A spójrzcie na mnie. Skreśliłem tych parę słów od siebie, nikt mi nie pomagał. Ale nie byłoby ich gdyby nie lektura „Na wschód od Edenu” i chęć polemiki z Autorem.

To jest właśnie porażka naszych czasów, że z jednej skrajności, czyli tępego kolektywizmu, ludzie gładko przeszli na kult indywidualizmu, który oznacza samotność, bezsilność i brak inwencji twórczej.

Cytaty pochodzą z książki: John Steinbeck, Na wschód od Edenu, Wydawnictwo Prószyński i s-ka, Warszawa 2011, w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego.