sobota, 22 lutego 2014

GNIEW LUDZI SPOKOJNYCH

W „Złym” Leopolda Tyrmanda zamieszczona jest bardzo interesująca rozmowa między dziennikarzem Edwinem Kolanko a porucznikiem Dziarskim z Komendy Stołecznej MO. Dotyczy ona ostatnich ekscesów w Warszawie, w których to niezidentyfikowany wybawca kilkakrotnie ocalił warszawiaków z rąk ulicznych bandziorów. Podekscytowany tą romantyczną historią dziennikarz zaczyna doszukiwać się analogii ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie swego czasu stateczni ojcowie rodzin, doprowadzeni do granic wytrzymałości bezczelnością rabusiów i indolencją stróżów prawa, sami chwycili za broń i rozwiązali problem.
 
Przedstawiciel oficjalnych władz oczywiście nie podziela entuzjazmu swojego kolegi dziennikarza:

„(…) Widzi pan, takie wspólne akcje przeciw złu w obyczajach mają słabą stronę. W chwili gdy wybucha gniew ludzi spokojnych, gdy chwytają oni wspólnie za broń w celu poskromienia gwałtu i bezprawia, wtedy są niepokonani. Ale potem rozchodzą się do domów i chcą żyć w spokoju. Inaczej jest z drugą stroną. Gwałciciele porządku zawsze są gotowi do zbrodni, przestępstw i przemocy, w tym tkwi ich siłą i przewaga nad ludźmi spokojnymi, którzy tylko chwilowo są gotowi do walki. Toteż mądrzy przestępcy, gdy narasta przeciw nim burza, przysiadają cichutko w trawie i czekają, aż burza przeminie. Po czym wychodzą z powrotem na łów, żądni zemsty, i ofiarami ich padają ci sami ludzie, którzy przedtem, w gromadzie, byli dla nich niepokonani. Dlatego jedynie my, milicja, zdolni jesteśmy do konsekwentnej walki z pańskimi desperados.” (225-226)

Trudno się nie zgodzić z argumentacją porucznika. Zaraz w tym miejscu przypomina mi się liberalna gadanina, że wszystkie nasze problemy można rozwiązać przekazując jak najwięcej władzy bezpośrednio do ludzi, że potrzeba, aby ludzie się samoorganizowali wokół własnych problemów. Prawda jest taka, jak ją wyłożył porucznik Dziarski: ludzie raz się zejdą, drugi raz może też się zejdą, ale już trzeci na pewno nie. Do tego istnieje taka ponura prawidłowość, że chętnie skupiamy się, gdy jest coś dobrego, ale gdy jest jakiś problem albo dzieje się coś złego, to choćbyś się pilnie rozglądał, to nikogo wokół siebie nie znajdziesz.
 
Dlatego w pewnych sprawach nic nie zastąpi państwa, polityków i policjantów.
 
Cytat pochodzi z książki: Leopold Tyrmand, Zły, Wydawnictwo MG, 2011