sobota, 23 sierpnia 2014

REWOLUCJA TAK, ALE…


„Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego zawiera opis rewolucji październikowej na jej bakijskim odcinku. Widziana jest ta rewolucja oczami młodego komunisty, Cezarego Baryki. Młody Baryka z różnych przyczyn jest tej rewolucji entuzjastą. Z tego, co mi się wydaje, Autor książki chciał wejść z nim i z jego młodzieńczymi poglądami w pewien dialog. Każe mu obserwować przebieg rewolucji ze wszystkimi jej negatywnymi następstwami, które dotykają młodego Barykę osobiście – rekwirowanie majątku, obniżenie poziomu życia, śmierć ojca i matki oraz terror nowej władzy. Swoisty dialog prowadzą z Cezarym rodzice, którzy starają mu się pokazać, czym naprawdę powinna być prawdziwa rewolucja.

Z uprzejmości zaczniemy od tego, co mówi matka:

„…Twierdziła, że kto by chciał tworzyć ustrój komunistyczny, to powinien by podzielić na równe działy pustą ziemię, jakiś step czy jakieś góry, i tam wspólnymi siłami orać, siać, budować – żąć i zbierać. Zaczynać wszystko sprawiedliwie, z Boga i ze siebie. Cóż za komunizm, gdy się wedrzeć do cudzych domów, pałaców, kościołów, które dla innych celów zostały przeznaczone i po równo podzielić się nie dadzą. Jest to – mówiła – pospolita grabież.” (29)

Ojciec natomiast tuż przed swoją tragiczną śmiercią podczas podróży do Polski roztacza przed synem ideę „szklanych domów” czyli rewolucyjnego rozwiązania, które rzekomo miał wprowadzić w ojczyźnie ich krewniak. Ma być to wizja prawdziwej rewolucji, przeciwstawiona rewolucji rozgrywającej się w Rosji.

„Oto tamten wziął garść piasku, którym wszyscy pogardzali, tchnął weń myśl swoją i na wzór Boga rzekł: <uczynię z tej garści piasku świat nowych zjawisk. Rewolucją istotną i jedyną jest wynalazek. Rewolucją fałszywą jest wydzieranie przemocą rzeczy przez innych zrobionych>”. (76)

Cezary tego nie zrozumiał. Gdy tylko wjechał do Polski i rozejrzał się po przygranicznej wsi gnojnej i spokojnej, zapytał tylko: „Gdzie te twoje szklane domy?”.

Cytat pochodzi z książki: Stefan Żeromski, Przedwiośnie, Czytelnik, Warszawa 1985

niedziela, 17 sierpnia 2014

REMONTIK

W Przedwiośniu Stefana Żeromskiego znalazłem przepyszny opis podróży pociągiem. Tak właściwie, to opis ten nie jest wcale taki przepyszny, raczej tragiczny, bo ciężkie warunki podróży sprawiają, że spragniony Polski Seweryn Baryka ostatecznie do niej nie dociera. Ja jednak chciałbym skupić się na bardzo charakterystycznym i znamiennym zachowaniu grupy rosyjskich motorniczych podczas rzeczonej podróży. Znaleźć go można poniżej:

Wozy były wyładowane ludźmi, którzy wieźli ze sobą i na sobie całkowity nieraz dorobek długiego życia. Wiedział o tym maszynista prowadzący ów pociąg. Toteż tu albo tam, w mieście lub u jego przedmieść, a nieraz w najszczerszym polu pociąg stawał i stał niewzruszenie. Stał godzinę, dwie, pięć, dziesięć, piętnaście, dwadzieścia. Pasażerowie błagali maszynistę, żeby jechał - przewodnik, który był poniekąd władzą nad reemigrantami, wchodził z nim w pertraktacje. Maszynista oświadczał sucho, że musi w swojej lokomotywie zrobić pewien remontik. Robił zaś ów remontik dopóty, dopóki przewodnik lub ktoś inny z podróżnych nie obszedł pociągu i nie zebrał składki na szybszą reperację maszyny. (...) Skoro zebrała się suma przedmiotów czy pieniędzy zaspokajająca ambicje maszynisty, nie obraźliwa dla jego godności osobistej, remontik dobiegał do końca.(79)

Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości, po co czytać książki, zwłaszcza stare, to tu ma odpowiedź - trudno o lepszą lekcję życia niż ta wyniesiona z tych kilku zdań. Wyobraźcie sobie, że pociągami dojeżdżam do pracy lub szkoły już bite pięć lat. W tym czasie zdarzyło mi się wielokrotnie przeżyć różne awarie kolejowe - a to napatoczyła się awaria trakcji, a to podmyło tory, a to awaria zwrotnicy, a to wreszcie jakiś desperat rzucił się pod pociąg. Do dzisiaj myślałem, że to zwyczajne przypadki losowe - ot coś tam się stało i trzeba poczekać, aż to naprawią. Dopiero dzisiaj Żeromski uświadomił mi, że pracownicy PKP chcą pieniędzy za ruszenie dalej! A my głupi czekaliśmy zawsze nie wiadomo na co albo wychodziliśmy z pociągu i szliśmy na autobus. Trzeba było zwyczajnie zapłacić i byśmy ruszyli. Jakie to proste...

Człowiek to jednak całe życie się uczy. Z książek.


Cytat pochodzi z książki: Stefan Żeromski, Przedwiośnie, Czytelnik, Warszawa 1985