niedziela, 9 listopada 2014

W SPRAWIE PRYWATNEJ

Nigdy nie używałem tego bloga w celach prywatnych. Zawsze prezentowałem na nim czyjeś książki i czyjeś myśli, najwyżej czasami je rozszerzając, ale zawsze starając się zachować ducha wypowiedzi Autora. Tym razem chciałbym zrobić mały wyjątek potwierdzający regułę. Być może nastroił mnie do tego okres przedwyborczy, kiedy to kandydaci na radnych wręcz włażą do domów ze swoimi ulotkami, programami i najróżniejszymi prezentacjami. Do sedna - napisałem książkę. Swoją własną. Opatrzoną moim nazwiskiem. Pierwszą w życiu.

To kryminał. Popularny gatunek. Pełno teraz wszędzie kryminałów. Wszyscy je piszą. Napisałem i ja. Prawie trzy lata temu. Porozsyłałem go do chyba z trzydziestu wydawnictw albo i więcej. Odezwało się tylko jedno. Warunek był taki, że będę partycypował w kosztach. Kwota była dosyć duża, ale się zgodziłem, bo na co innego miałem liczyć? Byłem przekonany, że albo oni mnie wydadzą, albo już nigdy mi się nie uda. Od podpisania umowy do wydania książki minęło półtora roku...

Oto, co człowiek musi przecierpieć, żeby wydać książkę.

Wynik tego wszystkiego macie poniżej. Ciekaw jestem, czy warto było wydać tyle pieniędzy i czekać tyle czasu?

http://oficynka.pl/katalog/ludzieprzechodni/