niedziela, 15 lutego 2015

Z CIĄGNIKAMI NA WARSZAWĘ!


Po dłuższej przerwie spowodowanej pracą nad nową powieścią mogę znowu powrócić do Dziennika lektury. Do omówienia pozostały mi jeszcze dwa cytaty, które sobie w „Przedwiośniu” zaznaczyłem. Pochodzą one z różnych części książki i dzieli je około 50 stron, można jednak zestawić je razem, dlatego że stanowią poniekąd jeden ciąg myślowy. Na pierwszy ogień pójdzie cytat późniejszy, w którym Cezary Baryka, po spędzeniu pewnego czasu w gościnie u ekonoma we wsi Chłodek i zapoznaniu się z surowymi warunkami życia tamtejszych chłopów, dokonuje krytycznej oceny ich uległej wobec włościan postawy:

„Cóż za zwierzęce pędzicie życie, chłopy silne i zdrowe! Jedni mają jadła tyle, że z niego urządzili kult, obrzęd, nałóg, obyczaj i jakąś świętość, a drudzy po to tylko żyją, żeby nie zdychać z głodu! Zbuntujcież się, chłopy potężne, przeciwko swojemu sobaczemu losowi!” (243)

Wiadomo, kim są ci, którzy z jedzenia urządzili „kult, obrzęd, nałóg, obyczaj i jakąś świętość” – to włościanie. W „Przedwiośniu” kilkakrotnie można napotkać opis uczt na szlacheckim dworze, które nie służą bynajmniej zaspokojeniu głodu, ale rozrywce. Opisy uczt są zestawione z porażającą biedą chłopstwa i Żydów, widzianą do tego oczami Cezarego Baryki, czyli młodego komunisty, który przyjechał na szlachecką wieś w odwiedziny do kompana z kampanii 1920 roku. Wydaje się, że Żeromski celowo wybrał na głównego bohatera właśnie młodego komunistę, by jego wrażliwymi na wyzysk oczami pokazać czytelnikowi kontrast pomiędzy bezproduktywnym i jakby wyjętym z poprzedniej epoki życiem szlachty, a podłą egzystencją chłopstwa, którego wszystkie aspiracje zostały brutalnie zastąpione koniecznością zabiegania o najbardziej podstawowe rzeczy. Co warte podkreślenia, i co wynika z przytoczonego cytatu, chłopi zdają się nie dostrzegać niesprawiedliwej różnicy w poziomie swojego życia, a poziomie życia włościaństwa, a to dlatego że nie przejawiają jakiejkolwiek woli zmiany tego stanu rzeczy. Nie może tego zrozumieć Baryka, który na własne oczy widział okrucieństwo rosyjskiej rewolucji, którego przyczyną byłą chęć odwetu na znienawidzonych panach.

W drugim cytacie najistotniejsze jest to, jak widzi ten problem samo włościaństwo. Oto fragment wypowiedzi reprezentującego tę klasę księdza Anastazego:

„A wieś, jak wieś. Ani miła, ani niemiła. Po prostu Odolany. Pracy tu trzeba, och, pracy! Ludek tu dobry, poczciwy, bogobojny, zapobiegliwy, pracowity, ale pracy nad nim trzeba – po łokcie!” (206)

To wypowiedź bardzo charakterystyczna – przedstawiciel lokalnych elit twierdzi, że to ci wyzyskiwani i upodleni powinni się zmienić. O tym, że może podział dóbr powinien być inny, bardziej sprawiedliwszy, już nie wspomina. To świadczy o tym, że nie dostrzega przyczyn problemu, o którym mówi. Tymczasem nie może być mowy o poprawie losu kogokolwiek, jeżeli włościaństwo nie zrozumie, że sielankowe życie ponad stan, jakie ta klasa wiedzie, jest warunkowane skrajną nędzą innej klasy – chłopstwa.

Cytat pochodzi z książki: Stefan Żeromski, Przedwiośnie, Czytelnik, Warszawa 1985