niedziela, 9 sierpnia 2015

SPRAWY KOBIECE


Zawsze w książkach szukam odpowiedzi  na pytanie: co autor X, literat Y albo pisarz Z myśli o podstawowych ludzkich problemach? Otóż na stronie 267 tomu pierwszego „Wojny i pokoju” narrator częstuje nas opisem, jak to niemłoda już i nieładna księżna Maria jest szykowana przez m-le Bourienne, księżną Lizę (zwaną w tekście „małą księżną”) oraz pokojówkę Katię na spotkanie z przyszłym narzeczonym, Anatolem Kuraginem (dodam, że nic z tego nie wyjdzie, bo niemłoda i nieładna księżna wyjdzie za mąż za kogo innego, ale dopiero w czwartym, a nie pierwszym tomie). Trzy panie skaczą wokół niej z przejęciem, każąc biedaczynie przymierzać kolejne stroje w różnych konfiguracjach. Każdą kolejną próbę kwitują: „(…) brzydko wygląda, brzydko!”. 

A oto, jak kwituje te wszystkie zabiegi narrator:

„Nie suknia była nieładna, ale twarz i cała figura księżniczki, ale tego nie czuła ani m-le Bourienne, ani mała księżna; ciągle im się wydawało, że jeśli się przyszpili do włosów zaczesanych do góry niebieską wstążkę, a do brązowej sukni opadającą niebieską szarfę itp., to wszystko będzie dobrze. Zapomniały, że wystraszonej twarzy i figury nie można było zmienić, choć więc odmieniały wygląd ram, przybranie tej twarzy, sama twarz pozostawała żałosna i nieładna” (267)

Taka jest niestety smutna prawda – można różne wymyślne sztuczki stosować, przybierać różne stroje, ale w ten sposób można jedynie albo podkreślić, albo częściowo ukryć to, co już jest, i czego w żadnym razie zmienić nie można. Zresztą znamienne wydaje mi się to, że tak podkreślona jest tutaj rola twarzy i figury – również jestem zdania, że to na te dwie rzeczy zwraca się uwagę w pierwszej kolejności, mniej poświęcając jej na dodatki, takie jak strój.

Pisząc o tym nie unikniemy dyskusji na temat, czym różnią się od siebie kobiety i mężczyźni. To, co dla narratora (Tołstoja) może być pozbawione znaczenia, bo nie ma żadnego wpływu na ostateczny efekt, dla przywiązanych do szczegółów kobiet będzie sprawą bardzo istotną.

Jeszcze jedna myśl mi się nasuwa – myśl już bardzo współczesna. Od czasu, gdy Tołstoj pisał swoją książkę wiele się zmieniło – jemu mogło się wydawać bez znaczenia, czy brzydka księżna Marie wyjdzie do Anatola z taką kokardką, czy z inną. Brzydka kobieta w tamtych czasach dysponowała jedynie takim instrumentarium. Gdyby księżna Marie żyła w czasach nam współczesnych, to na pewno nie miałaby kłopotu ze znalezieniem męża. Dysponując odpowiednią sumą pieniędzy zmieniłaby i swoją twarz, i figurę, korzystając z dobrodziejstw chirurgii plastycznej.

Ciekawe, co powiedziałby na to Tołstoj? Może nie zmieniłby zdania? Może dalej twierdziłby, że brzydkiej twarzy nie można zmienić? Bo czy można zmienić twarz modelując nos albo powiększając usta? To i tak pozostanie ta sama morda


Cytat pochodzi z książki: Lew Tołstoj, Wojna i pokój, Wydawnictwo TPPR Współpraca, Warszawa 1988, T.1.