niedziela, 8 listopada 2015

NIEKOŃCZĄCE SIĘ ROZMOWY


Ostatnio zajmowaliśmy się rozmową hrabiego Bezuchowa i księcia Bołkońskiego, która nawiązała się po tym, gdy Bezuchow pochwalił się księciu, że w podległych sobie dobrach nakazał ulżyć doli chłopów i podbudować dla nich szpitale i szkoły. Sceptyczny książę wytknął hrabiemu, że żyjąc dla innych (w tej sytuacji dla chłopów) pragnie pochwały świata, że jest to dla hrabiego forma swoiście rozumianej „rozrywki” nie mającej nic wspólnego z realną pomocą, a w końcu że w gruncie rzeczy hrabia nie rozumie doli chłopa i zamiast mu pomóc, zaszkodzi.

Teraz wrócimy jeszcze na chwilę do tej dyskusji toczącej się na stronach „Wojny i pokoju” Lwa Tołstoja, bo przewinie się w niej jeszcze parę interesujących wątków. Oto następny argument księcia Bołkońskiego, który ma storpedować plany hrabiego względem poprawienia doli chłopów:

„(…) – Ach, tak, szpitale, lekarstwa. Ma udar, umiera, a tyś puścił mu krew, wyleczyłeś go. Pożyje jako kaleka z dziesięć lat i będzie ciężarem dla wszystkich. O wiele lepiej dla niego i prościej, by umarł. Inni się urodzą – i tak ich jest za dużo. Gdybyś żałował, że tracisz jednego robotnika – ja tak właśnie na niego patrzę – ale ty z miłości dla niego chcesz go leczyć. A to mu jest niepotrzebne. I poza tym, skąd takie mniemanie, że medycyna kogokolwiek wyleczyła! Zabijać – tak! (…)” (471-472).

Cyniczne, prawda? Cyniczne, ale prawdziwe. Dla porządku dodam, że na poglądy księcia nie bez wpływu pozostają osobiste tragedie – żona, która umiera w połogu, i ciężka rana odniesiona w polu pod Austerlitz. To wszystko tak ciąży księciu, że nie może powstrzymać się od czarnych myśli, które każą mu tłumić entuzjazm hrabiego Bezuchowa.

A oto następny argument księcia:

„(…) – Ty chcesz uwolnić chłopów – ciągnął. – To bardzo dobrze; ale nie dla ciebie (jak sądzę, nikogo nie zaćwiczyłeś na śmierć i nikogo nie wysłałeś na Syberię), a jeszcze mniej dla chłopów. Jeśli ich biją, chłostają, zsyłają na Syberię – to im wcale przez to nie jest gorzej. Na Syberii prowadzi również swe zwierzęce życie, a gdy rany na ciele zabliźnią się, jest wtedy tak samo szczęśliwy, jak był przedtem. Potrzebne to jest dla tych ludzi, którzy giną moralnie, odczuwają wyrzuty sumienia, dławią je w sobie i brutalniej, ponieważ mają możność karać legalnie i nielegalnie.” (473)

Wywód trwa jeszcze, ale jego przesłanie jest jasne – cierpienie chłopów jest jedynie cierpieniem fizycznym, które mija i które jest niczym w porównaniu z cierpieniem tych, których władza nad nimi zmienia w pozbawione empatii bestie. Podsumowuje to książę w ten sposób:

„(…) – Oto, czego mi żal – godności człowieczej, spokoju sumienia, czystości, a nie ich grzbietów i głów, które – żeby nie wiem jak sieczone i golone – pozostaną zawsze tymi samymi grzbietami i głowami.” (474)

Na koniec dodam jeszcze, że rozmowa z Bezuchowem skruszy nieco serce zgorzkniałego hrabiego i od tego czasu rozpocznie się w nim przemiana.


Cytat pochodzi z książki: Lew Tołstoj, Wojna i pokój, Wydawnictwo TPPR Współpraca, Warszawa 1988, T.2.