niedziela, 10 stycznia 2016

SPEC OD MOKREJ ROBOTY


Zazwyczaj zdarza się tak, że blisko władzy gromadzą się ludzie, którzy w zamian za przywileje oferują swoim mocodawcom wykonywanie specjalnych usług. Są to ludzie z natury okrutni, nieobliczalni, czasami wręcz prostaccy. Mimo tych cech są oni jednak władzy potrzebni – o czym przekonuje Lew Tołstoj na przykładach Davouta stojącego u boku Napoleona i Arakczejewa u boku cara Aleksandra.

Oto, co Tołstoj o nich pisze w „Wojnie i pokoju”:

„W mechanizmie organizmu państwowego tacy ludzie są potrzebni, jak potrzebne są wilki w organizmie przyrody; zawsze są, zawsze się zjawiają i utrzymują, jakkolwiek ich obecność i bliskie stosunki z głową państwa wydają się niewłaściwe. Tylko tą niezbędnością można sobie tłumaczyć, że Arakczejew, tak okrutny, osobiście wyrywający wąsy grenadierom, z powodu słabości nerwów nie mogący znosić niebezpieczeństwa, ignorant, człowiek nieobyczajny, mógł się tak mocno trzymać przy rycersko szlachetnym i delikatnego charakteru Aleksandrze.” (23-24)

No tak, wiadomo, że delikatny i szlachetny car nie będzie osobiście straszył grenadierów, tylko będzie miał od tego ludzi. Zawsze znajdzie się ktoś, kto za określone profity będzie chciał wykonać to, czego my nie będziemy chcieli zrobić. Taka byłą właśnie rola Arakczejewa – miał robić to, czego car się brzydził, lub czego nie wypadało mu zrobić.

W ten sposób i robota wykonana, i sumienie imperatora czyste…
 

Cytat pochodzi z książki: Lew Tołstoj, Wojna i pokój, Wydawnictwo TPPR Współpraca, Warszawa 1988, T.3.