poniedziałek, 15 lutego 2016

JAKI POWINIEN BYĆ PRAWDZIWY DOWÓDCA?



Narrator „Wojny i pokoju” Lwa Tołstoja zabiera nas w pewnym momencie w sam środek narady wojennej sztabu cara Aleksandra. Całe zdarzenie widzimy oczami księcia Andrzeja Bołkońskiego. Szybko okazuje się, że stosunek księcia do narad wojskowych i do biorących w nich udział sztabowców jest negatywny. Dla niego ich narada to jedynie „różnojęzyczny zgiełk” i okazja do osobistych wycieczek. Oto wycinek z tego, co przewija się przez jego głowę podczas tego wydarzenia:

„(…) Jakaż może być nauka o rzeczy, w której, jak w każdej praktycznie sprawie, nic nie może być określone, lecz wszystko zależy od niezliczonych warunków, których znaczenie precyzuje się w jednej chwili, a nikt nie wie, kiedy ta chwila nastąpi.” (56)

Chodzi tutaj oczywiście o to, że tak naprawdę narady wojenne nie mają sensu, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć ruchów wojsk, stopnia motywacji poszczególnych oddziałów, ani tysiąca innych rzeczy. Na pewno zdanie to było słuszne w czasach wojen napoleońskich, gdy nie było warunków technicznych do przeprowadzenia pełnego rozpoznania. Dowódcy mogli się jedynie opierać na tym, co przekazał im zwiadowca. Dzisiaj, gdy mamy rozpoznanie satelitarne, radary, roje dronów, planowanie jest znacznie ułatwione. Zgodzę się jednak, że i tak o wielu rzeczach decyduje zwykły przypadek. Trzeba też pamiętać, że ty sobie możesz planować, ale twój przeciwnik planuje również i na pewno będzie przeciwdziałał twoim ruchom.

Wybrałem jeszcze jeden cytat z tej narady:

„(…) I czemu wszyscy mówią: geniusz wojenny? Czy geniuszem jest człowiek, który potrafi kazać w porę dostarczyć suchary, temu iść na prawo, a tamtemu na lewo? (…) Dobry dowódca nie musi odznaczać się geniuszem, ani żadnymi szczególnymi zaletami, przeciwnie, powinien być pozbawiony wyższych, najlepszych cech ludzkich: miłości, poezji, delikatności, filozoficznego, dociekliwego wątpienia. Powinien być ograniczony, przekonany, że to, co robi, jest nader ważne (inaczej nie starczy mu cierpliwości), i dopiero wówczas może być dzielnym dowódcą.” (57)

Narrator dalej ciągnie, że ważniejszy od dowódcy jest zwykły żołnierz, który w odpowiedniej chwili zmobilizuje kolegów do wysiłku. To wszystko niewątpliwie prawda. Widzimy, że dowódca wojskowy nie spełnia wymagań Tołstoja odnośnie człowieka genialnego. Dla Tołstoja człowiek genialny to filozof, poeta, itp. Geniusz generała to niewątpliwie inny rodzaj geniuszu. Generał jest to ktoś, kto musi zaplanować rzeczy, których zaplanować się nie da. To musi być też ktoś, kto zorganizuje masę ludzką, która zorganizować się nie da. Na koniec może się okazać, że wszystkie te plany wzięły w łeb, a ludzie zorganizowali się sami.

Mimo wszystko rola generała nie jest łatwa.


Cytat pochodzi z książki: Lew Tołstoj, Wojna i pokój, Wydawnictwo TPPR Współpraca, Warszawa 1988, T.3.