niedziela, 17 kwietnia 2016

JAK REAGUJE TŁUM?



W „Wojnie i pokoju” Lwa Tołstoja dochodzimy do ciekawego momentu, w którym wojska cesarza Napoleona dochodzą aż pod Moskwę. Jak to w książce historycznej, opartej na prawdziwych wydarzeniach bywa, narrator nie łudzi nas, że wynik francuskiej ofensywy będzie inny, niż był w rzeczywistości, jednak napięcie towarzyszące temu niebezpiecznemu dla Rosjan epizodowi jest dość dobrze zarysowane. Mam zamiar przytoczyć tutaj krótki fragment, który zilustruje, jak w różny sposób Rosjanie reagowali na zbliżające się zagrożenie:

„Wraz ze zbliżaniem się nieprzyjaciela do Moskwy spojrzenie moskwiczan na swą sytuację nie tylko nie stawało się poważniejsze, lecz wręcz przeciwnie – było jeszcze bardziej lekkomyślne, jak to zawsze bywa z ludźmi, którzy widzą zbliżające się wielkie niebezpieczeństwo. Kiedy się ono zbliża, zawsze dwa głosy odzywają się w duszy człowieka: jeden powiada bardzo rozsądnie, by człowiek zastanowił się nad samą istotą niebezpieczeństwa i nad środkami uniknięcia go; drugi powiada jeszcze rozsądniej, że myślenie o niebezpieczeństwie jest bardzo przykre i męczące, zwłaszcza że nie jest w mocy człowieka wszystko przewidzieć i wymknąć się z ogólnego biegu wydarzeń, toteż lepiej odwrócić myśl od rzeczy przykrych, póki one nie nastąpiły, i myśleć o rzeczach przyjemnych. W pojedynkę człowiek ulega przeważnie pierwszemu głosowi, w gromadzie – przeciwnie, drugiemu. Tak było i teraz z mieszkańcami Moskwy. Dawno się tak w Moskwie nie bawiono jak w tym roku.” (178)

Bardzo lubię zaprezentowane w tym fragmencie wyciągnięcie ogólnych wniosków z konkretnej sytuacji. Na podstawie zachowania mieszkańców Moskwy w tym czasie wyciągnięto generalne wnioski dotyczące ludzi w ogóle.

Myślę, że są to wnioski prawdziwe. Rzeczywiście na niebezpieczeństwo można zareagować w dwa zaprezentowane tutaj sposoby: albo starać się do niego przygotować, albo wypchnąć je z myśli. Jak też zostało tutaj podkreślone, obie te strategie są właściwie nierozsądne, gdyż z jednej strony nigdy nie można wszystkiego przewidzieć, a co za tym idzie, się w sposób kompletny do czegoś przygotować, a z drugiej strony wyparcie zagrożenia, czyli zachowywanie się, jakby w ogóle ono nie istniało, to prosta droga do tego, by w starciu z tym zagrożeniem ponieść porażkę.

Ciekawe jest również to, że zdaniem narratora ludzie inaczej zachowują się, gdy są w obliczu niebezpieczeństwa sami, a inaczej, gdy są w grupie. W grupie przeważa raczej strategia wyparcia. Ciekawe, skąd się to bierze? Być może chodzi o to, że w grupie ludzie czują się podświadomie bezpieczniej? A może decyduje po prostu zwykły konformizm, dostosowanie swojego zachowania do reszty?

W każdym razie, czy ktoś się przygotował do najazdu, czy nie, i tak czekał go ten sam los – francuska okupacja. Ale krótka.


Cytat pochodzi z książki: Lew Tołstoj, Wojna i pokój, Wydawnictwo TPPR Współpraca, Warszawa 1988, T.3.