niedziela, 3 lipca 2016

FRANCJA I FRANCUZI


Nową serię o „Cząstkach elementarnych” Michela Houellebecqa zaczęliśmy od stwierdzenia, że celem tej książki jest przedstawienie kondycji współczesnego człowieka. Przedstawienie takie nie jest możliwe bez opisu rzeczywistości, w której temu człowiekowi przyszło żyć, jako że jego poglądy są przez tę rzeczywistość determinowane (ludzie, którzy potrafią wykroczyć poza schematy dyktowane przez otoczenie praktycznie nie istnieją).

Rzućmy więc szybkie spojrzenie na świat przedstawiony w książce oraz na filozofię, która go tworzy. Zacznijmy od ogólnej sytuacji gospodarczej i społecznej zaznaczonej już w prologu: 

„(…) Kraj, w którym [Michel] się urodził [Francja], przechylał się powoli, lecz nieuchronnie ku strefie ekonomicznej krajów średnio zamożnych; na ludzi z jego pokolenia często czyhała nędza, poza tym spędzali życie w samotności i goryczy.” (5)

Widzimy, że Francja, kiedyś na tyle potężna, by podbijać i eksploatować inne kraje, teraz w pewnym sensie zapada się w sobie, nie będąc w stanie nie tylko oddziaływać na zewnątrz, ale i zapewnić własnym obywatelom życia na przyzwoitym poziomie. Słowa o nędzy w przypadku kraju takiego jak Francja wydają się nawet szokujące, ale na pewno są prawdziwe. Bohaterowie książki funkcjonować więc muszą w warunkach, których dobrobyt jest dostępny dla coraz węższej grupy obywateli, a co za tym idzie zaostrza się walka o byt i wrasta niepewność jutra.

Ważny jest także drugi człon tej krótkiej wypowiedzi, w którym mowa jest o samotności i goryczy ludzi tego pokolenia. Czyżby załamaniu gospodarczemu miały towarzyszyć również negatywne zmiany natury społecznej i psychologicznej? Żeby to wyjaśnić, trzeba dotrzeć na dalsze karty książki. Narrator, jak już napomknąłem wcześniej, wiele miejsca poświęca otoczeniu społecznemu (poglądy, styl życia), starając się w sposób chronologiczny ukazać zachodzące w nim zmiany na przestrzeni dziesięcioleci. Zachowuje się przy tym jak dobry lekarz, który widząc chorego (w tym przypadku chorym jest Francja i jej obywatele, a szarzej: cały Zachodni świat), stara się na podstawie historii choroby dociec przyczyn, które doprowadziły go do takiego stanu.

Lata pięćdziesiąte. Jak zdaje się sugerować narrator, od nich wszystko się zaczęło. Czasy te kojarzą się z latami powojennego boomu gospodarczego, ale okazuje się, że ten boom miał również swoje mniej jasne strony:

„Jednakże w tym samym czasie Europę Zachodnią, w ślad za Ameryką Północną, ogarniał szał masowej konsumpcji seksu (piosenki Elvisa Presleya, filmy z Marylin Monroe). Wraz z lodówkami i pralkami, materialnymi dobrami towarzyszącymi małżeńskiemu szczęściu, upowszechniały się tranzystory i adaptery, narzucające model flirtu nastolatków.” (64)

Mówiąc humorystycznie, okazuje się, że wszystkiemu, co złe, winna jest ta przeklęta Ameryka (taka sugestia padnie w „Cząstkach elementarnych kilka razy). Wypada jednak zgodzić się, że w latach pięćdziesiątych obok boomu gospodarczego na Zachodzie zaczął pojawiać się grunt do rewolucji obyczajowej, rozpoczętej z dzisiejszej perspektywy niewinnymi piosenkami Elvisa Presleya lub równie niewinnymi filmami z Marylin Monroe. Za ich sprawą powoli upowszechniał się styl życia, którego skutki poznamy jeszcze w dalszej części „Cząstek elementarnych”.

Częścią tego stylu życia, jak przeczytaliśmy w powyższym cytacie, był tak zwany „flirt nastolatków”. Narrator pokusił się o szczegółowy opis tego zjawiska, czerpiąc z „sercowych” porad zamieszczanych w czasopismach dla nastolatek z tego czasu:

„Najpierw (powiedzmy, pomiędzy dwunastym a osiemnastym rokiem życia) młoda dziewczyna chodzi z wieloma chłopcami (…) Później (na ogół po maturze) ta sama młoda dziewczyna odczuwa potrzebę poważnego związku (…) Niezmierna słabość koncepcji proponowanej przez pisma dla młodych dziewcząt – chodziło w gruncie rzeczy o umieszczenie obok siebie dwóch przeciwstawnych modeli zachowania, przypisanych do dwóch następujących po sobie fragmentów życia – miała ujawnić się dopiero kilka lat później, kiedy to zdano sobie sprawę z upowszechniania się rozwodów.” (65)

Celna jest ta uwaga narratora. Koncepcja proponująca dla pewnego etapu życia jakieś zachowanie, by potem nagle dla kolejnego etapu życia dyktować zachowanie zupełnie odmienne, nie jest szczęśliwą koncepcją. Jeżeli komuś za młodu się wmówiło, że powinien flirtować z wieloma osobami, bo tak trzeba, bo tak robią wszyscy, to później będzie to robił nadal, nawet jeśli zacznie w pewnym wieku deklarować, że ma stałego partnera. Jest to pewnego rodzaju oskarżenie pism dla nastolatek o wywoływanie zamieszania w głowach młodych ludzi.

Takie pisma i ich porady były zdaniem narratora kolejnym, obok nowej muzyki i nowych filmów przyczynkiem do zmiany świadomości seksualnej w świecie zachodnim.

Dalszy ciąg opisu w kolejnym poście.


Cytaty pochodzą z książki: M. Houellebecq, Cząstki elementarne, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015, w tłumaczeniu A. Daniłowicz-Grudzińskiej