niedziela, 23 października 2016

DALSZY CIĄG POSZUKIWAŃ BRUNONA



Jak dowiedzieliśmy się z ostatniego wpisu poświęconego „Cząstkom elementarnym” Michela Houellebecq’a, Brunon Clement od wczesnych lat poszukiwał miłości i czułości. Wypada w tym miejscu wyjaśnić, skąd brała się owa tęsknota za miłością, będąca w przypadku tego człowieka rzeczą wypełniającą jego życie od początku do końca. Bruno to jeden z przykładów „półsieroty”, który niby ma rodziców, a tak naprawdę ich nie ma. Rodzice, Serge Clement i Janine Ceccaldi, rozwiedli się szybko, oddając Brunona pod opiekę babci i tym samym zupełnie zrywając z nim kontakt. Starsza pani wkrótce zmarła, więc rodzice byli zmuszeni spotkać się po długim czasie, by omówić przyszłość syna. Oto obraz tej rozmowy, a przede wszystkim obraz jej uczestników, utrwalony w pamięci chłopca:

„(…) Nie udało mu się ustalić bezpośredniego związku, związku cielesnego, pomiędzy sobą a dwojgiem dorosłych, którzy tego dnia w jadalni zafrapowali go głównie dużym wzrostem i młodzieńczą postawą.” (49)

Widać tu brak wszelkiej więzi pomiędzy rodzicami a dzieckiem, oczywisty, jeżeli zwróci się uwagę na fakt, że strony nie utrzymywały ze sobą żadnego kontaktu. Szokująca jest ta wizja, w której dziecko patrzy na swoich rodziców i nie potrafi ustalić żadnego związku między nimi a sobą. Znamienna jest również decyzja rodziców co do przyszłości Brunona – chłopiec nie trafia pod skrzydła jednego z rodziców, lecz do internatu. W tym braku kontaktu, rodzicielskiej czułości trzeba szukać przyczyn późniejszych problemów Brunona:

„Stawało się coraz bardziej oczywiste, że Brunon rozwija się źle, że nie ma przyjaciół, że dziewczęta go przerażają, że ogólnie biorąc, okres dojrzewania przebiega u niego w poczuciu kompletnej porażki.” (73)

Problemy te sprawiają w końcu, że Brunon staje się „zżeranym przez pożądanie dorosłym człowiekiem” (75). Bruno pokonuje drogę między czystym, poszukującym miłości chłopcem a kimś, komu wystarczyć musi erzac prawdziwej miłości. Przyczyny tego stanu można wskazać dwie: z jednej strony brak doświadczeń wyniesionych z domu rodzinnego, a z drugiej strony przesiąknięta rywalizacją seksualną popkultura, na którą okaleczony półsieroctwem chłopiec okazał się wyjątkowo podatny.

Beznadziejność poszukiwań Bruna, trwających przez całe jego życie, opisuje celnie fragment opowiadający o tym, czym się zajmował, gdy trafił na studia na Wydziału Literatury:

„(…) Na Wydział Literatury w Censier uczęszczało co prawda dużo dziewczyn, nawet bardzo dużo; ale wydawało się, że wszystkie są zajęte, a w każdym razie najwyraźniej nie paliły się do tego, żeby to on się nimi zajął. Aby nawiązać kontakt, chodził na wszystkie ćwiczenia, wszystkie wykłady i szybko został „dobrym uczniem”. Widział je w kafeterii, słyszał ich pogaduszki: wychodziły wieczorami, spotykały się z przyjaciółmi, wszyscy zapraszali się na imprezy.” (181)

Brunon pełnił w tym wszystkim rolę jedynie obserwatora – mógł chodzić na wszystkie wykłady i do kafeterii, obserwować obiekt jego marzeń z daleka, ale nie mógł posiąść tego, co pragnął.

Z wiekiem frustracja Brunona związana z niemożnością osiągnięcia celu, tylko się pogłębia. Przybiera ona niemal fizyczny obraz: „nagły skurcz w okolicy żołądka”, „sperma wydaje się podchodzić do podbrzusza, wypuszczać macki ku klatce piersiowej”, „sam narząd jest obolały, nieustannie gorący, wilgotnawy”. Można to nazwać fizycznym objawem chorobliwego skoncentrowania się na seksie, bez możliwości odpoczęcia od atakujących Brunona chuci.

Jest jeszcze jeden przejaw frustracji Brunona. Bohater we własnych oczach jest gruby, nieatrakcyjny, ma „wydęty brzuch, tłuste policzki i obwisłe już pośladki”. Prześladuje go kompleks małego penisa i poczucie, że nie potrafi sprostać wymaganiom seksualnym narzuconym przez współczesny sposób bycia. Czuje się w związku z tym zupełnie bezużyteczny, seksualnie, społecznie i zawodowo.

Los jednak wyciąga rękę do Brunona. Czy z tego skorzysta?

Ciąg dalszy nastąpi.


Cytaty pochodzą z książki: M. Houellebecq, Cząstki elementarne, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015, w tłumaczeniu A. Daniłowicz-Grudzińskiej