sobota, 7 stycznia 2017

CZYHAŁY, BY GO ODEPCHNĄĆ


Dzisiaj za sprawą „Drzewa człowieczego” Patricka White’a podejmę ciekawy temat manipulowania przez dziewczyny chłopakami. Obiektem takich manipulacji będzie bohater książki Stan Parker, który postanowił odwiedzić krewniaka swojej matki, Clarence’a Botta, kupca handlującego materiałami włókienniczymi w miasteczku Yuruga. Handlarz ten spłodził trzy córki: Alicję, Klarę i Lilianę. Znajdowały się one podobnie jak Stan w wieku, w którym można już było wejść w związek małżeński. Można by przypuszczać, że z odwiedzin kuzyna może wywiązać się coś więcej. Niestety, rzeczywistość była okrutna:

„(…) Nikomu zresztą nie postało w głowie, że jedna z panien Bott mogłaby wyjść za Stana Parkera, kowalowego syna i właściciela chaty gdzieś w górach. O, nie! Ale dziewczęta lubiły figle i pozwalały sobie na przykład wtykać w usta kuzyna palec z gąbki, by się przekonać, czy ugryzie, i musowały jak przyrządzane przez nie sorbety oczekując na jakieś próby poufałości z jego strony. Alicja, Klara i Liliana w napięciu czyhały na okazję, by go odepchnąć. Czyhały. Sorbet musował.” (19)

Postawa córek kupca jest bardzo ciekawa. Starają się celowo sprowokować młodego Parkera do czułości, próbują tego samotnika z gór w sobie rozkochać, by potem móc go publicznie upokorzyć. Trudno to nazwać czymś innym jak pewnym rodzajem psychologicznej gry, w której dziewczyny starają się wciągnąć chłopaka w pułapkę, by potem móc zadrwić z jego uczuć. Celem tej gry nie jest nic innego jak zapewnienie sobie chwili rozrywki kosztem chłopaka.

Wydaje mi się jeszcze, że celem takiej gry może być pokazanie chłopakowi ich przewagi. Dziewczyny uważają się za lepszą partię, dla których kandydat w rodzaju Stana Parkera jest po prostu kimś nie nadającym się na męża. Chodzi też o pokazanie przewagi w damsko-męskich relacjach: to dziewczyny wiodą tutaj prym, skoro mogą robić z chłopakiem z chatki w górach co tylko zechcą. To nadaje im poczucia ważności.

Stan na szczęście nie był na tyle otwarty w relacjach z ludźmi, by zaryzykować oświadczyny czy choćby spróbować spoufalić się z którąś z kuzynek, więc upokorzenie go ominęło. Tyle chociaż dobrego wynikło z jego charakteru.


Cytat pochodzi z książki: Patrick White, Drzewo człowiecze, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1985, tłumaczenie Maria Skibniewska